Fotografia ślubna Wrocław i okolice
Wrocław to wielokulturowa, barwna społeczność, która od setek lat współistnieje na ograniczonej przestrzeni aglomeracji. Przez wieki wraz ze zmianą stylów architektonicznych zmieniała się świadomość i przynależność państwowa stolicy dolnego śląska. Dzięki temu miasto wytworzyło niezwykły klimat i aurę niespotykaną w innych miejscach. Obok kościołów rzymsko-katolickich powstawały obiekty staro-chrześcijańskie (synagogi), ewangelicko-augsburgskie (kościół św. Ducha), prawosławne i greko-chrześcijańskie. Przez długi czas Wrocław, a właściwie wtedy Breslau, był drugim co do wielkości miastem cesarstwa pruskiego.
Fotografia ślubna Wrocław uwielbia takie miejsca. Pełne stiuków, posšgów i rzeźb. Kolorowe i monumentalne. Pokryte piaskowcem lub błyszczącym trawertytem. Miedziane rynny i koliste kopuły mieniące się w słońcu zieloną patyną. Smugi światła przedostające się pomiędzy wieżyczkami i strzelistymi dachami do ocienionych podwórek ciasnych kamienic. Coraz mniej odrapanych, nigdy nie remontowanych placów i pozostałości smutnej, szarej epoki realnego socjalizmu. Właśnie takie nastrojowe miejsca kocha
fotografia ślubna, a Wrocław sprzyja jej w naturalny, bardzo wiekowy sposób.
Fotografia ślubna i Wrocław mogą zaskoczyć również i purystów uwielbiających jasne i nowoczesne konstrukcje. Galerie i pasaże handlowe powstają jak grzyby po deszczu. Połączenie stali i szkła w projektach rodem z seriali SF, mocno odstających od starej zabudowy miejskiej oraz nowoczesne i luksusowe hotele skryte w bryłach średniowiecznych kamienic. I tutaj znajdzie swoje miejsce
fotografia ślubna bo Wrocław ma bardzo wiele takich miejsc do zaoferowania.
Znam to miasto od podszewki. Urodziłem się w nim i wychowałem. Chuliganiliśmy na ulicach i w rozsypujących się kościołach. Łapaliśmy koty, króliki (tak, były takie miejsca gdzie można było złapać królika :) ), strzelaliśmy z procy do ptaków. Nasz zasięg zwiększał się wraz z wiekiem. Poszukiwaliśmy i odkrywaliśmy coraz to nowe obszary na zabawę, na spełnianie nieokiełzanej dziecięcej wyobraźni. Zaowocowało to doskonałą znajomością Wrocławia, miejsc dziwnych, niezwykłych, porzuconych i zapomnianych zakamarków, o których nawet diabeł nie pamięta ;).W to wszystko wkomponowuje się
wrocławska fotografia ślubna. Wszystkie te zakątki pomału wchłania aglomeracja, ingerując w ich klimat, modyfikując, urbanizując i przekształcając w nową formę. Oświetloną, z wyliczoną co do metra zielenią i wszędobylskimi, zunifikowanymi ławkami. Bo tak jest ładniej. Niech im będzie - co kto lubi ;). Na szczęście urzędnicy nie wszędzie docierają i wiele fantastycznych oaz spokoju pozostało nietkniętych sformalizowanym wzrokiem ;).
Wrocław i fotografia ślubna - to po prostu nie może się nie udać. Jest tyle ciekawych, różnorodnych miejsc, że nawet niemożliwe jest żeby jakakolwiek para musiała korzystać z tego samego miejsca. Oczywiście są takie oklepane zakątki jak Wzgórze partyzantów (skąd ta nazwa, bo partyzantów tam nigdy żadnych nie było ;) ), Ogród japoński, czy Park Tołpy.
Tam też można zrobić interesujące zdjęcia, ale jakaż to przyjemność uświadomienie sobie, że Kowalski z mieszkania piętro niżej, też tam miał swoją sesję ślubną?
Wyjątkowość, oryginalność, kreatywność - połączenie tych cech sprawia, że fotografia ślubna i Wrocław porażają zmysły każdego przeglądającego zdjęcia. Takie
zdjęcia ślubne zapadają w pamięć, powodują, że chętnie do nich wracamy i są radością na wieki. Takich zdjęć nie odkłada się do szuflady i nie zapomina o nich. I oto, przecież chodzi.
Fotografia ślubna ma przywoływać radość i te wszystkie piękne chwile, które są związane ze ślubem. Z tym dniem gdy kobieta jest księżniczką, w białej sukni, a wszystkie przyjaciółki zazdroszczą ;), a mężczyzna, z bólem w oczach - liczy kasę ;)))). Oczywiście żartuję - nie wiem jak się czuje mężczyzna, bo nie miałem okazji tego doświadczyć. Nie żebym doświadczył jak się czuje kobieta... ;))). Zresztą nieważne ;).
Przyszły mi na myśl słowa piosenki Muńka Staszczyka: "...Kocham to miasto zmęczone jak ja..." i refleksja: może i miasto jest zmęczone lecz ja na pewno nie ;)). Wiem, ze nie odkryłem jeszcze wszystkiego co powinienem, więc co jakiś czas pakuję plecak, odkurzam rower, zabieram kanapkę i jadę odkryć coś nowego, czego jeszcze nie widziałem. Do niedawna zabierałem tylko torbę ale sprzętu przybyło i się już nie mieścił. I trochę to waży. W górach to mam już dylemat - butelka wody mineralnej czy obiektyw ;))). To naprawdę trudny wybór :))). Na szczęście przy
fotografii ślubnej we Wrocławiu nie ma tego problemu. Para młoda padnie szybciej niż ja z pełnym obciążeniem ;P. Jeżeli będzie inaczej to zwracam kasę ;).
Łuki i bramy nie zmieniają się. Natomiast wnętrza kamienic i owszem. Powstają bary, restauracje, kluby nocne. Unikalne stylizacje zachęcają do zatrzymania się w danym lokalu, wypicia piwa, drinka, pogadaniu ze znajomymi. Wszystko się zmienia rotuje. Życie nabrało tempa, prędkości i już nie wyhamuje. Remonty kamienic, skrzyżowań, ulic, objazdy, spowodowane ciasną zabudową w centrum, a także licznymi poprawkami nawierzchni korki powoduje, że cały czas się coś dzieje. Z pozoru spokojny Rynek kipi życiem. Siedzący na ławkach i wygrzewający się w słońcu emeryci złudnie wprawiają w nastrój melancholii i spokoju. Wystarczy jednak przenieść wzrok trochę poza ławki, do ogródków piwnych by ujrzeć czym tak naprawdę żyje miasto. Wystarczy posłuchać by przekonać jak mocno zróżnicowany jest język, którym posługują się ludzie. Bo tak naprawdę niewiele się zmieniło. Wrocław dalej jest tyglem, w którym spotyka się wiele kultur religijnych i administracyjnych. W to idealnie wkomponowuje się moja
fotografia ślubna Wrocław i okolice swoją barwnością, kształtem i unikalnością.
Zapraszam do kontaktu i podzielenia się refleksjami.